Gdy przegrywam z własnym ciałem…
Był smętny, mokry poniedziałek. Siedziałam sama w domu i usiłowałam skupić się na jakiejkolwiek pracy. Bez specjalnego powodzenia. Nosiło mnie. Nosiło mnie strasznie, jak zwykle zresztą przed okresem. Teoretycznie największa chcica powinna przychodzić w okolicy owulacji, ale mój organizm ma swoje własne narowy i nie zamierza podporządkowywać się normie. Od kiedy pamiętam, zawsze na 2-3 [...]
